Czyli
gdzie iść, gdy przemokły buty.. ;) (7.09)
Kolejnego dnia po wyprawie na Giewont i Czerwone Wierchy okazało się, że mimo naszych usilnych prób, przemoczone do ostatniej nitki buty niestety nie wyschły. Pogoda tego dnia zapowiadała się całkiem przyjemna, więc szkoda nam było go marnować. Jemy śniadanie, zakładamy obuwie sportowo-nie-trekkingowe i ponownie ruszamy w stronę dworca autobusowego i dalej do Kuźnic.